poniedziałek, 12 czerwca 2006
Kazimierz Tetmajer "Fragmencik"
Wierzę, że rację najświętszą miał,
kto spalił Giordana Bruna - -
ach! dotąd jeszcze nad Rzymem się
świeci jaskrawa łuna...
Z zachwytem patrzę się w łunę tę,
a rośnie we mnie dusza,
ilekroć na myśl przychodzi mi
więzienie Galileusza...
I w zachwyceniu roztapiam się,
jakby w winnicy szampańskiej,
ilekroć razy mignie mi cień,
cień inkwizycji hiszpańskiej...
środa, 17 maja 2006
Jacques Derrida "Ostrogi. Style Nietzschego"
Nigdy nie będzie można zawiesić hipotezy, bez względu na to, jak daleko posunie się skrupulatną interpretację, że, być może, całość tekstu Nietzsche, i to w nadmiarze, jest typu "zapomniałem mego parasola".
wtorek, 16 maja 2006
"Z żab w księżniczki" Richard Bandler John Grinder
Wierzysz, że twoje wrażenia są prawdziwym opisem rzeczywistości. Istnieje wyjście z tej sytuacji. Polega ono na tym, by nie wierzyć w to, co się robi. W ten sposób możesz robić rzecz, które nie pasują do "ciebie", "twojego świata" itp. Postanowiłem niedawno napisać książkę zatytułowaną: Kiedy odkryjesz swoje prawdziwe ja, kup tę książkę i zostań kimś innym.
niedziela, 07 maja 2006
Stanisław Brzozowski "Pamiętnik"
Nie zrażać się, nie zrażać się, że nie ma żadnej perspektywy, sensu i pożytku przedemną, że działanie wydaję się tylko dziwactwem osobistem i manią. Nie zrażać się, ale starać się wyjść z tego stanu.
sobota, 06 maja 2006
Guy Debord "Społeczeństwo spektaklu"
Wiadomo, iż nieustanne poszukiwany przez nowoczesne społeczeństwo zysk czasu - zarówno jeśli chodzi o szybkość transportu, jak o używanie zup w proszku - wyraża się dla ludności Stanów Zjednoczonych w sposób pozytywny w fakcie, że kontemplacja telewizji zajmuje jej od trzech do sześciu godzin dziennie.
wtorek, 18 kwietnia 2006
Don DeLillo “Podziemia”
Klucze
od domu trzymałem w portfeliku przymocowanym do nogi w kostce,
zapinanym na rzepy. Nie lubiłem, żeby mi podczas biegu brzęczały
w kieszeni. Portfelik umocowany do nogi w kostce zaspokajał pewną
porzebę. Był bezpośrednim rozwiązaniem osobistego problemu.
Dzięki niemu czułem, że ktoś spośród ludzi zajmujących
sie projektowaniem wyrobów, handlem oraz katalagowaniem
upominków rozumie specyfikę moich drobnych, lecz utrapionych
potrzeb.
niedziela, 16 kwietnia 2006
Mieczysław Piotrowski “Cztery sekundy”
- Czytać mi się nie
chce – rzekł – bo wie pan, mnie to nudzi. Wściekł się,
pomyślałem. - To, co tracimy w
czasie czytania – powiedział – tego nam nikt nie zwróci.
sobota, 15 kwietnia 2006
Don DeLillo “Podziemia”
-
Lubię Brittany. Bądź dla niej miły.
- Bądź
dla niej miły, akurat. Słuchaj, ona nosi opaskę na rękawie, nie
uwierzysz. Jakiś czas temu mieli w szkole Dzień Symulacji
Apartheidu.
- A co
to takiego?
-
Przecież mówię. Symulacja społeczeństwa apartheidu. Dla
dzieci miała to być pouczająca lekcja. Wszyscy nosili opaski. Ci z
klasy uciskanej mieli złote, wojskowi chyba czewone, a elita
zielone. Brittany na ochotnika zgłosiła się do klasy uciskanej i
teraz nie chce zdjąć opaski. Oficjalnie symulacja trwała jeden
dzień, ale ona ciągnie to już parę tygodni. Jedna jedyna.
Wydziela sobie czas wstępu do stołówki, dziesięć minut
dziennie. Jeździ tylko niektórymi autobusami w niektóryh
porach. Siedzi w ściśle wyznaczonej części klasy.
- A co
na to inne dzieci?
-
Opluwają ją i omijają z daleka.
czwartek, 13 kwietnia 2006
Zbigniew Żakiewicz “Biały karzeł”
- Ach,
więc to tak! Więc wy jesteście tym stróżem, a może jednym
ze sprawców tego mdłego i tłustego, co się roznosi wraz z
wilgotnym wiatrem. Więc to wy wydobywacie spod ziemi, kwitnącej i
pełnej stworzeń wszelakich, jej ropę, mówiąc po prostu:
“wydobywamy z ziemi ropę”... A czy wy wiecie, że za taką
zbrodnię przyjdzię się zapłacić, że aż zrobi się wam słodko?!
Boć przecież jasne jest, że co jest ropą, musiało byc krwią! I
tylko nie wiadomo, kiedy krew stała się ropą, jak też nie
wiadomo, jaka krew posiada ziemia. Może więc być nawet i tak, że
to, co nazywacie “ropą”, jest tłustą i ciemną krwią ziemi,
tej ziemi, która nas karmi i utula do snu, darząc zwierzem
wszelakim i ptactwem, o kwili w krzakach, a również górami,
lasami i rzekami, co sa wieczne, choć zmieniają się w każdej
chwili!
czwartek, 30 marca 2006
Piotr Czerski "Ojciec odchodzi"
Witamy się ze znajomymi - Adaś już leży na kanapie, bo nie może stać, Jasiu wygląda na trzeźwego, ale kiedy wita się ze mną po raz drugi, orientuję się, że ma urwany film.
|
|