RSS
wtorek, 18 kwietnia 2006
Don DeLillo “Podziemia”

Klucze od domu trzymałem w portfeliku przymocowanym do nogi w kostce, zapinanym na rzepy. Nie lubiłem, żeby mi podczas biegu brzęczały w kieszeni. Portfelik umocowany do nogi w kostce zaspokajał pewną porzebę. Był bezpośrednim rozwiązaniem osobistego problemu. Dzięki niemu czułem, że ktoś spośród ludzi zajmujących sie projektowaniem wyrobów, handlem oraz katalagowaniem upominków rozumie specyfikę moich drobnych, lecz utrapionych potrzeb.

13:26, belakiss
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 16 kwietnia 2006
Mieczysław Piotrowski “Cztery sekundy”

- Czytać mi się nie chce – rzekł – bo wie pan, mnie to nudzi.
Wściekł się, pomyślałem.
- To, co tracimy w czasie czytania – powiedział – tego nam nikt nie zwróci.

17:18, belakiss
Link Dodaj komentarz »
sobota, 15 kwietnia 2006
Don DeLillo “Podziemia”

- Lubię Brittany. Bądź dla niej miły.

- Bądź dla niej miły, akurat. Słuchaj, ona nosi opaskę na rękawie, nie uwierzysz. Jakiś czas temu mieli w szkole Dzień Symulacji Apartheidu.

- A co to takiego?

- Przecież mówię. Symulacja społeczeństwa apartheidu. Dla dzieci miała to być pouczająca lekcja. Wszyscy nosili opaski. Ci z klasy uciskanej mieli złote, wojskowi chyba czewone, a elita zielone. Brittany na ochotnika zgłosiła się do klasy uciskanej i teraz nie chce zdjąć opaski. Oficjalnie symulacja trwała jeden dzień, ale ona ciągnie to już parę tygodni. Jedna jedyna. Wydziela sobie czas wstępu do stołówki, dziesięć minut dziennie. Jeździ tylko niektórymi autobusami w niektóryh porach. Siedzi w ściśle wyznaczonej części klasy.

- A co na to inne dzieci?

- Opluwają ją i omijają z daleka.

13:44, belakiss
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 kwietnia 2006
Zbigniew Żakiewicz “Biały karzeł”

- Ach, więc to tak! Więc wy jesteście tym stróżem, a może jednym ze sprawców tego mdłego i tłustego, co się roznosi wraz z wilgotnym wiatrem. Więc to wy wydobywacie spod ziemi, kwitnącej i pełnej stworzeń wszelakich, jej ropę, mówiąc po prostu: “wydobywamy z ziemi ropę”... A czy wy wiecie, że za taką zbrodnię przyjdzię się zapłacić, że aż zrobi się wam słodko?! Boć przecież jasne jest, że co jest ropą, musiało byc krwią! I tylko nie wiadomo, kiedy krew stała się ropą, jak też nie wiadomo, jaka krew posiada ziemia. Może więc być nawet i tak, że to, co nazywacie “ropą”, jest tłustą i ciemną krwią ziemi, tej ziemi, która nas karmi i utula do snu, darząc zwierzem wszelakim i ptactwem, o kwili w krzakach, a również górami, lasami i rzekami, co sa wieczne, choć zmieniają się w każdej chwili!

10:49, belakiss
Link Dodaj komentarz »