RSS
sobota, 30 lipca 2005
Upadek Camus
Szczerze mówiąc, czy jest dla tego usprawiedliwienie? Owszem, lecz tak nędzne, że nie marzę nawet, żeby mogło coś znaczyć. W każdym razie, oto ono: nigdy nie mogłem uwierzyć naprawdę, że sprawy ludzkie są sprawami serio.
14:00, belakiss
Link Komentarze (1) »
piątek, 29 lipca 2005
szmermele Jerzego Franczaka
Gdy wyszedłem na zewnątrz zaczerpnąć świeżego powietrza, z którego słynie nasze miasteczko, usłyszałem dziwny przeciągły jęk: to wyrzucona przez okno gitara zawisła na drzewie i machała do mnie smętnie urwaną struną. Zakręciło mi się w głowie, ślina napłynęła mi do ust. Padłem na kolana i zwymiotowałem na mroczną rabatkę.
13:14, belakiss
Link Komentarze (2) »
wtorek, 26 lipca 2005
Tyrmand czyli zapiski dyletanta
W młodości nienawdziłem oprawców, prześladowców i najeźdźców. Z upływem lat nienawiść zamieniła się w melancholijną pogardę. Dziś nienawiść do czegokolwiek przychodzi mi z trudem.
18:03, belakiss
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 lipca 2005
Żer Dennisa Coopera
Pomyśl... starszy facet, który zupełnie i szaleńczo zapomniał się przy mnie... jakbym miał w środku jakiś skarb... albo antidotum na toczącą go chorobę... - Bo wiesz... mówi się, że ludziom powodzi się w życiu w zależności od talentów, jakie mają... albo nie... A w tym filmiku... wszystko, co było we mnie wielkie... nie miało nic wspólnego z żadnym talentem... Jeśli coś się w ogóle liczyło... to chyba moje zachowanie... myśli... nie wiem... Obłęd, prawda? Więc co on we mnie widział? W moim małym, głupim ciele... nie ma nic... wielkiego.
20:45, belakiss
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 lipca 2005
Platforma Michela Houellebecqa
Nie miałem ani stałej partnerki do łóżka, ani naprawdę bliskiego przyjaciela; jak tu pamiętać o czymkolwiek w takich warunkach? Dni mijają, i tyle. Spojrzałem na kapitana Chaumonta, było mi naprawdę przykro; chciałbym mu pomóc czy chociażby skierować śledztwo w jakimś kierunku. - Spojrzę do kalendarzyka... - odezwałem się. Niczego się po tym nie spodziewałem; a jednak, o dziwo, przy dacie czternastego listopada widniał jakiś numer telefonu komórkowego, a nad nim imię "Coralie". Jaka znowu Coralie? Same bzdury w tym kalendarzyku.
22:47, belakiss
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 lipca 2005
sprawy rodzinne Adama Fiali
(Franz Kafka by się normalnie załamał, gdyby to przeczytał).
22:17, belakiss
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 lipca 2005
kąpiele w Lucca Leopolda Buczkowskiego
Ja jeden jestem autorem tej tragedii życiowej. Zwaliłem atawistyczne przesądy sumienia, aby móc spotęgować swoje ja. Nie rozumiem tego, co nie jest przyrodą. Różnica między rozpaczą i radością nie jest większa jak pomiędzy zmianami chemicznymi, które im towarzyszą. Zmiana chemiczna jest także pięknym zjawiskiem. Myśl lub uczucie wyraża znaczenie zmian chemicznych. To bardzo piękne. Bardzo szlachetne.
14:49, belakiss
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 lipca 2005
Tanizaki Jun'ichiro czyli dziennik szalonego starca

- Dziadku, nie zjadłbyś tego? - przed Satasuko pozostał jeszcze cały węgorz. Zjadła tylko odrobinę, chyba myślała, że ja zjem resztę. Prawdę mówiąc, oczekiwałem, że dostanę resztki z jej talerza - może to był główny cel dzisiejszego wieczoru, może tylko po to tu przyszedłem.

17:44, belakiss
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 14 lipca 2005
arytmetyka emocjonalna wg. Raymonda Queneau

Miłość: 1+1=69

Pycha: 1x1=10

Kompleks niższości: 1x1=0

Kompleks Edypa: 1+2=-2

Lęk: 1x∞=13

Zbrodnia: 1+1=1+0

Sprawiedliwość ludzka: (1+1)(0+0.5)=0+0

Mistycyzm: 1x∞=7

Bałwaństwo: 1/∞=0

Wiara: 3=1

Jałmużna: 1000-1=999

Nadzieja: x=15.000.000

Łakomstwo: 1+1000=1.08

Skąpstwo: 1000+1000=0.25

14:04, belakiss
Link Komentarze (1) »
niedziela, 10 lipca 2005
twierdzi Niall Ferguson
System jest zdeterminowany, ale zarazem tak bardzo skomplikowany, że jawi nam się jako chaotyczny.
00:45, belakiss
Link Dodaj komentarz »