RSS
poniedziałek, 26 września 2005
wspomnienia de Tocqueville'a
Racje, które mną wówczas powodowały, chciałbym tu dokładnie sobie przypomnieć i przedstawić je bez osłonek, lecz jakże trudno jest mówić dobrze o sobie samym!
13:04, belakiss
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 września 2005
Alexis de Tocqueville w liście do przyjaciela
Przypisuje mi się namiętności, a ja mam jedynie opinię.
19:50, belakiss
Link Dodaj komentarz »
środa, 07 września 2005
Tomasz Mann Jak powstał Doktor Faustus
Najszlachetniejsze południowe wino, które mi Medi Borgese natychmiast wstawiła do pokoju, okazało się nie do picia, bądź też wcale mi nie smakowało. Nawet lekkie piwo amerykańskie uznawałem za nieodpowiednie dla siebie. Natomiast w ogromnych ilościach piłem do każdego posiłku Coca-Colę - ten popularny, ale też co prawda przez dzieci ulubiony napój, w którym ani przedtem, ani potem nie gustowałem, a teraz nagle okazał sie dla mnie wszystkim.
18:00, belakiss
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 sierpnia 2005
Levi-Strauss w rozmowie z Charbonnierem
...pismo zaś w sposób trwały wydaję się związane w swoich początkach jedynie ze społeczeństwami, które zbudowane są na wyzysku człowieka przez człowieka.
19:08, belakiss
Link Dodaj komentarz »
piątek, 12 sierpnia 2005
No Logo Naomi Klein
David Lubars, jeden z szefów agencji reklamowej Omnicom Group, wyjaśnia podstawową zasadę, którą kieruję się przemysł reklamowy, ze znaczenie większą otwartością niż jego koledzy po fachu. Konsumenci, powiada, "są jak karaluchy - spryskujesz ich spryskujesz, a oni natychmiast się udoporniają".
12:30, belakiss
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 lipca 2005
Upadek Camus
Szczerze mówiąc, czy jest dla tego usprawiedliwienie? Owszem, lecz tak nędzne, że nie marzę nawet, żeby mogło coś znaczyć. W każdym razie, oto ono: nigdy nie mogłem uwierzyć naprawdę, że sprawy ludzkie są sprawami serio.
14:00, belakiss
Link Komentarze (1) »
piątek, 29 lipca 2005
szmermele Jerzego Franczaka
Gdy wyszedłem na zewnątrz zaczerpnąć świeżego powietrza, z którego słynie nasze miasteczko, usłyszałem dziwny przeciągły jęk: to wyrzucona przez okno gitara zawisła na drzewie i machała do mnie smętnie urwaną struną. Zakręciło mi się w głowie, ślina napłynęła mi do ust. Padłem na kolana i zwymiotowałem na mroczną rabatkę.
13:14, belakiss
Link Komentarze (2) »
wtorek, 26 lipca 2005
Tyrmand czyli zapiski dyletanta
W młodości nienawdziłem oprawców, prześladowców i najeźdźców. Z upływem lat nienawiść zamieniła się w melancholijną pogardę. Dziś nienawiść do czegokolwiek przychodzi mi z trudem.
18:03, belakiss
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 24 lipca 2005
Żer Dennisa Coopera
Pomyśl... starszy facet, który zupełnie i szaleńczo zapomniał się przy mnie... jakbym miał w środku jakiś skarb... albo antidotum na toczącą go chorobę... - Bo wiesz... mówi się, że ludziom powodzi się w życiu w zależności od talentów, jakie mają... albo nie... A w tym filmiku... wszystko, co było we mnie wielkie... nie miało nic wspólnego z żadnym talentem... Jeśli coś się w ogóle liczyło... to chyba moje zachowanie... myśli... nie wiem... Obłęd, prawda? Więc co on we mnie widział? W moim małym, głupim ciele... nie ma nic... wielkiego.
20:45, belakiss
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 lipca 2005
Platforma Michela Houellebecqa
Nie miałem ani stałej partnerki do łóżka, ani naprawdę bliskiego przyjaciela; jak tu pamiętać o czymkolwiek w takich warunkach? Dni mijają, i tyle. Spojrzałem na kapitana Chaumonta, było mi naprawdę przykro; chciałbym mu pomóc czy chociażby skierować śledztwo w jakimś kierunku. - Spojrzę do kalendarzyka... - odezwałem się. Niczego się po tym nie spodziewałem; a jednak, o dziwo, przy dacie czternastego listopada widniał jakiś numer telefonu komórkowego, a nad nim imię "Coralie". Jaka znowu Coralie? Same bzdury w tym kalendarzyku.
22:47, belakiss
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5